środa, 24 maja 2017


               Czas i pora. Pora (się) ułożyć. Pora (się) odnaleźć.
Czas przekładania, sortowania, porządkowania, czas temperowania... od czegoś trzeba zacząć :))) 

Moim celem jest nawiązanie i podtrzymanie kontaktu z własną duszą. Nie mam pojęcia jak to zrobić.

Proszę o pomoc towarzyszące mi Anioły. 2 i 4 to dobry dzień, zgodnie z numerologią Doreen Virtue, sekwencje liczb 2 i 4 są znakiem od aniołów, które mówią, że właśnie teraz ściśle ze mną pracują, wzmacniając mój cel. Poza tym, numerologicznie (2+4+5) znowu daje mistrzowską 11

Od czego mam zacząć (?) pytam ponownie. Zacznij od Bacha... przypływa w dobrze znanym utworze .

Nie daje mi spokoju piosenka, którą zamieściłam w dniu odejścia Zbigniewa Wodeckiego "Znajdziesz mnie znowu". Zastanawiam się, dlaczego ją wybrałam. Zbyt wesoła i jakby... delikatnie mówiąc... niestosowna. Sama nie rozumiem. Wracam do tekstu, słucham, po raz nie wiem już który i nagle przychodzi podpowiedź i zrozumienie przekazu. 

Poszukaj muszli...

Zaglądam do Słownika Symboli Władysława Kopalińskiego. Czytam, że muszla jest m.inn. symbolem duszy ludzkiej, symbolizuje nieśmiertelność i długowieczność... Słownik odsyła mnie do perły. Dalej czytam o muszli małża, że jest talizmanem bogactwa i wiedzy, świadomości i światła. 
Wraca sen, w którym widziałam małże... Perła w muszli jest symbolem duszy ludzkiej w ciele. 
Czytam, układam, słucham... A w głowie mi dźwięczy:
(...)
 że znajdziesz mnie znowu

zatrzymasz przy sobie
(...)

I nagle mam. Mam to odkrycie!  
Największą, najpiękniejszą i najcenniejszą perełką jest moja dusza :)
To Ona mi bezustannie śpiewa, to Ona, odpowiada mi kolejną, dobrze znaną piosenką 
 Z tobą chcę oglądać świat"
... i kolejną... 
...i płyniemy leciutko...
...i tęsknie... 
I to właśnie jest … Embarras!

poniedziałek, 22 maja 2017

 

Poszukaj muszli na brzegu morza,
W brunatnych algach, zielonej wodzie,
Nadejdzie chwila, gdy dojrzysz ja wreszcie,
Choć taka chwila nie zdarza się co dzień (...)

Odszedł... 

czwartek, 18 maja 2017

Wow! Dużo się dzieje, a to dopiero początek. Mam odczucie, że... wszystko do mnie mówi. Reklama kolczyków z perłami, żółta karteczka Beaty Pawlikowskiej, jakiś cytat, znaki, symbole, liczby, słowa piosenek, oferta z księgarni, recenzja książki, YouTube podsuwa mi już Marię Callas....


"Zacznij tworzyć..." (Reklama "Świata lnu" naturalnie)

"Potrzebujesz jeszcze czegoś się nauczyć, dowiedzieć, zdobyć jakąś informację, żeby pójść w kierunku, 
o którym myślisz"(Grace Carter), hmm... 

Przemawia też do mnie w "Szkicach o miłości", natychmiast po otwarciu książki, Jose Ortega y Gasset...

"W naszym osobistym życiu nie ma nic bardziej twórczego od miłości; (...)
W akcie miłości człowiek wychodzi z siebie: miłość jest być może najwyższym działaniem, dzięki któremu natura pozwala człowiekowi przekroczyć samego siebie, dążąc w kierunku kochanego obiektu."


Przychodzą słowa Eleen Caddy...,,Szept Boga”

,,Miłości nie trzeba wyrażać słowami.
Miłość dostrzeżesz i odczujesz w czynie.
Miłość ma z ciebie promieniować.
Miłość jest mową ciszy.
Miłość można pojąć i przyjąć bez wypowiadania słów.
Miłość to język powszechny, pojmowany sercem, nie rozumem.
Jakiekolwiek nie byłoby twoje pochodzenie, 
miłość przekazać możesz zawsze, 
wyrażając ją w całkowitej ciszy.
Twoje oczy, twoje serce, twoje nastawienie, 
cała twoja istota potrafią doskonale przekazać to, 
co odczuwasz wobec drugiej duszy”.


I weź tu człowieku... i zrozum!

środa, 17 maja 2017

Kolejna perełka... aria z opery Casta Diva, nazywana modlitwą kapłanki Normy do księżycowej boginii, która swoim srebrzystym blaskiem, opromienia wszystkich ludzi :)

wtorek, 16 maja 2017


                     Z ostatniej chwili... Po opublikowniu poprzedniej notki i w nagrodę za dobrze wykonaną pracę, nadszedł czas na deser, a deserem... wisienką na torcie stała się fotografia nowowybudowanego mostu, wykonana przez mojego blogowego Przyjaciela. Uwielbiam mosty, ale to chyba... odrębny temat ;)
Dzięki serdeczne UXie!!!
Spokojnie mogę płynąć dalej.

poniedziałek, 15 maja 2017


 Zazwyczaj... i chyba każdy tak ma, czujemy nieopisaną radość, gdy w naszym życiu wydarzają się cuda.  
Tak działa... 'magia'(?)

Dzisiejsza data z numerologicznego punktu widzenia (zsumowane cyfry... dzień + miesiąc, 1+5+5 =11), ma energię mistrzowską. Już wczoraj ją odczułam. Ale to tylko dodatek, wisienka na torcie...
Spoglądam w notatki: 11 grudnia (numerologiczna 5 zwiastuje zmianę) zapisałam wiadomość: wiatr nowej energii wieje, ale trzeba podnieść żagle, bo inaczej nic z tego nie będzie. Nie będzie efektów.
Długo gimnastykowałam się z moimi żaglami, ale najważniejsze, że już płynę, i póki co... czuję się lekko oszołomiona, zadziwiona, zaskoczona i przy tym wszystkim bardzo, baaardzo malutka.

Wspominałam już wcześniej o synchroniczności i o tym, że odpowiedzi przychodzą, gdy jesteśmy gotowi by je przyjąć. Stają się dostępne. Świadomość do odbierania informacji jest większa niż kilka lat wcześniej... ale konieczna jest wytrwałość, cierpliwość, otwartość na życie i niegasnąca ciekawość, podsycana pytaniem "co jeszcze, co jeszcze (dla mnie) masz?" Przy tym, w każdej sytuacji, zalecane jest utrzymanie równowagi i zachowanie spokoju.

W ubiegłym roku miałam dziwny sen, sen którego w żaden sposób nie potrafiłam rozszyfrować: brodziłam w błocie, mazi, szarym mule wypełnionym małżami. Część była zamknięta, kilka otwartych. 
W niektórych były perły. Pomiędzy małżami znajdowały się zielone wężowe stwory, z wielkim, białym, owalnym okiem zamiast głowy. Zupełnie nie potrafiłam zinterpretować obrazu, który zobaczyłam.
Zrozumienie przyszło dzisiaj, gdy przeglądałam profile artystów plastyków, prezentujących swoje prace. Spośród spoglądających na mnie, z ikonek zdjęć profilowych oczu, wybierałam takie, które mnie w jakiś sposób przyciągały. Wybierałam intuicyjnie. Zaglądałam i jakże się cieszyłam, gdy udało mi się to "coś" odkryć. Odkryłam też przy tym, że...

Jestem poławiaczem pereł. 

Podobnie mam z utworami muzycznymi, fotografiami, poezją. Moja Dusza uwielbia sztukę, kocha piękno w każdej postaci. Pragnie komunikować się poprzez sztukę i przekazywać to, co widzi. To całe piękno, które nas otacza. I (nie) bez znaczenia są środki wyrazu. Lubi naturę, tą... zachwyca się najbardziej. Uwielbia przestrzeń. Lubi wypływać na szerokie wody i odkrywać nieznane jej lądy. Lubi też wracać na Ziemię, do swego domu, gdzie segreguje i podziwia zdobyte skarby, gdzie układa wszystko i... odpoczywa. I o dziwo, w dotarciu do tego miejsca pomogły moje kamienie, wyszukiwanie, oglądanie, dobieranie, ale przede wszystkim... odrzucanie. Przypomniałam sobie, że czytałam wypowiedź jednego z  artystów o jego procesie tworzenia, który polega na skrupulatnym dobieraniu przydatnych materiałów, a następnie umiejętnym odrzuceniu większości z nich.  

Tym co odkryję... lubię się podzielić. A żeby było śmieszniej, wieczór wcześniej,  jeden z nowoodkrytych przeze mnie utworów podesłałam na dobranoc bliskiej, bardzo serdecznej... zaprzyjaźnionej Duszyczce, która nieświadomie pomogła mi stwierdzeniem, że podrzucam jej... perełki.
Oczywiście perełką w tym temacie, stała się dla mnie, "przypadkowo" odkryta aria, z powstałej w 1863r. opery  francuskiego kompozytora Georges'a Bizeta, "Poławiacze pereł". Dodatkowo, przeglądając różne wykonania, w komentarzu pod jednym z filmików wyłowiłam ciekawy wiersz, pod tytułem "Anioły", który napisała Kazimiera Iłłakowiczówna, który z niczym, na chwilę obecną, poza uwielbieniem ciszy i moim zamiłowaniem do tematyki anielskiej nie łączy się, więc... zamieszczę go innym razem :)  

Tak więc płynę, poddaję się przyjaznym prądom. A w duszy... w duszy gra mi piosenka z dzieciństwa, której słowa przed chwilą przypłynęły, słowa które często do mnie wracają. : 

Płynie łódź moja wzburzonym morzem, 
brzegu nie widać, wiatr w żagiel wieje, 
inny by pewnie już stracił głowę, 
ja się tyko śmieję. 
Hej, bo wesoły uśmiech, 
w czas burzy jest pogodą, 
uśmiech ku brzegom wiedzie, 
rozgniewaną wodę..."