A boli mnie w wielu miejscach.
Boli mnie, że nie wiem jak pomóc, chociaż wiem, że są sposoby i możliwości.
Boli mnie, gdy słyszę żal, któremu często towarzyszy uczucie niesprawiedliwości.
Boli mnie, gdy wyczuwam bezradność. Doskonale znam to uczucie.
Boli mnie, gdy widzę rozpacz ludzi, którzy nie są mi obojętni.
Boli mnie fałsz, nieżyczliwość, wrogie nastawienie, niezrozumienie, niechęć.
hmm... Dlaczego nie chcą być... piękni? Dlaczego marudzą, narzekają i wybierają cierpienie? Dlaczego obwiniają wszystko i wszystkich za swój los? Dlaczego nie chcą poprawić jakości swojego życia? Dlaczego szukają wymówek i nie chcą wykorzystać własnego potencjału? Dlaczego nie wierzą w siebie?
Bob Proctor, człowiek który specjalizuje się w motywowaniu ludzi do działania zauważył, że...
brak satysfakcji jest stanem twórczym.
A stworzyć możemy wiele, zaczynając od siebie. I warto zrobić choćby krok w upragnionym kierunku :)
Bo liczy się efekt, z którego Ty sam
(i mówię to/ piszę...również w odniesieniu do samej siebie)
będziesz zadowolony.
Tak, więc... do dzieła!