hmm... święto lotnictwa?
wtorek, 28 sierpnia 2018
niedziela, 19 sierpnia 2018
Ślady... człowieka (?)
No właśnie! Wędrując brzegiem morza natknęłam się na fragment rozbitej butelki. W pierwszej chwili poczułam wzburzenie. Jak ktoś mógł pozostawić na plaży rozbite szkło? Po chwili zastanowienia i nieco bliższych oględzinach przyszła myśl, że może ten ktoś odebrał, właśnie tą drogą... długo oczekiwany list.
czwartek, 9 sierpnia 2018
Liście lecą z drzew, liście lecą z drzew... ale nie, nie, ja wcale nie chcę o jesieni.
Tak mi się tylko przypomniało, że zawsze o tej porze już było czuć jej powiew. A przecież mamy lato, słoneczne, gorące i dosyć udane (myślę), dla spragnionych słońca, kochających wakacyjną porę roku, ciepłolubnych stworzeń.
Tak mi się tylko przypomniało, że zawsze o tej porze już było czuć jej powiew. A przecież mamy lato, słoneczne, gorące i dosyć udane (myślę), dla spragnionych słońca, kochających wakacyjną porę roku, ciepłolubnych stworzeń.
wtorek, 31 lipca 2018
Na wszystkich dworcach świata
W poczekalniach, na peronach
Każda rozmowa o życiu
Zostaje niedokończona
Podróżni różni
Nic się nie różnią
Na dworcach każdy
Staje się próżnią
Jest tak jak wszędzie
Szczęście, nieszczęście
Tylko, że w pędzie
Tylko, że częściej
Na wszystkich dworcach świata
Daleką drogą olśnienie
Toczysz się losu koleją
Po swoje przeznaczenie
Suma powrotów i pożegnań
Daje w efekcie zero
Niektórym życie jak pociąg
Niektórym życie jak peron
Wsiadają, wysiadają
W bufetach piwem się raczą
Przyjeżdżają, odjeżdżają
Płaczą
Gubią się, odnajdują
Walizy taszczą
Zjadani, wypluwani
Dworców studrzwiową paszczą
Niech wszystko działa
Zgodnie z rozkładem
Pociąg odchodzi
Ja, nie pojadę
Jonasz Kofta, Rozmyślania na dworcu
W poczekalniach, na peronach
Każda rozmowa o życiu
Zostaje niedokończona
Podróżni różni
Nic się nie różnią
Na dworcach każdy
Staje się próżnią
Jest tak jak wszędzie
Szczęście, nieszczęście
Tylko, że w pędzie
Tylko, że częściej
Na wszystkich dworcach świata
Daleką drogą olśnienie
Toczysz się losu koleją
Po swoje przeznaczenie
Suma powrotów i pożegnań
Daje w efekcie zero
Niektórym życie jak pociąg
Niektórym życie jak peron
Wsiadają, wysiadają
W bufetach piwem się raczą
Przyjeżdżają, odjeżdżają
Płaczą
Gubią się, odnajdują
Walizy taszczą
Zjadani, wypluwani
Dworców studrzwiową paszczą
Niech wszystko działa
Zgodnie z rozkładem
Pociąg odchodzi
Ja, nie pojadę
Jonasz Kofta, Rozmyślania na dworcu
sobota, 28 lipca 2018
niedziela, 8 lipca 2018
Wypatrując (tego)... JEDNEGO
Ten... siedział pod drzewem, rosnącym w rejonie przystanku, z którego za chwilę miał odjechać mój autobus. Siedział... "po turecku". Wyglądał jakby czekał - tak jak pozostali, na jedyny autobus, który miał odjechać w najbliższym czasie. Siedział na trawie, blisko chodnika i mógłby się wtopić w grupę blisko stojących oczekujących, a jednak się wyróżniał... Nie wyglądem, ubrany był zwyczajnie - długie dżinsowe spodnie, koszulka polo w zbliżonym do spodni kolorze, i trampki. Pamiętam brodę, nie jakąś szczególną, w końcu zarost, sam w sobie, nie jest już dzisiaj elementem zaskoczenia.
Zaskoczeniem był fakt, że autobus nadjechał, pasażerowie wsiedli, a On - Ten Men... obserwując ze spokojem poruszenie ulicznego zamieszania, pozostał niewzruszony, tak jak siedział w swojej pozycji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
