piątek, 12 maja 2017
Trochę o duszy...
Trochę
o duszy / Wisława
Szymborska
Duszę
się miewa.
Nikt nie ma jej bez przerwy
i na zawsze.
Dzień za dniem,
rok za rokiem
może bez niej minąć.
Czasem tylko w zachwytach
i lękach dzieciństwa
zagnieżdża się na dłużej.
Czasem tylko w zdziwieniu,
że jesteśmy starzy.
Rzadko nam asystuje
podczas zajęć żmudnych,
jak przesuwanie mebli,
dźwiganie walizek
czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.
Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa
z reguły ma wychodne.
Na tysiąc naszych rozmów
uczestniczy w jednej,
a i to niekoniecznie,
bo woli milczenie.
Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,
cichcem schodzi z dyżuru.
Jest wybredna:
niechętnie widzi nas w tłumie,
mierzi ją nasza walka o byle przewagę
i terkot interesów.
Radość i smutek
to nie są dla niej dwa różne uczucia.
Tylko w ich połączeniu
jest przy nas obecna.
Możemy na nią liczyć,
kiedy niczego nie jesteśmy pewni,
a wszystko nas ciekawi.
Z przedmiotów materialnych
lubi zegary z wahadłem
i lustra, które pracują gorliwie,
nawet gdy nikt nie patrzy.
Nie mówi skąd przybywa
i kiedy znowu nam zniknie,
ale wyraźnie czeka na takie pytania.
Wygląda na to,
że tak jak ona nam,
również i my
jesteśmy jej na coś potrzebni.
Nikt nie ma jej bez przerwy
i na zawsze.
Dzień za dniem,
rok za rokiem
może bez niej minąć.
Czasem tylko w zachwytach
i lękach dzieciństwa
zagnieżdża się na dłużej.
Czasem tylko w zdziwieniu,
że jesteśmy starzy.
Rzadko nam asystuje
podczas zajęć żmudnych,
jak przesuwanie mebli,
dźwiganie walizek
czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.
Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa
z reguły ma wychodne.
Na tysiąc naszych rozmów
uczestniczy w jednej,
a i to niekoniecznie,
bo woli milczenie.
Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,
cichcem schodzi z dyżuru.
Jest wybredna:
niechętnie widzi nas w tłumie,
mierzi ją nasza walka o byle przewagę
i terkot interesów.
Radość i smutek
to nie są dla niej dwa różne uczucia.
Tylko w ich połączeniu
jest przy nas obecna.
Możemy na nią liczyć,
kiedy niczego nie jesteśmy pewni,
a wszystko nas ciekawi.
Z przedmiotów materialnych
lubi zegary z wahadłem
i lustra, które pracują gorliwie,
nawet gdy nikt nie patrzy.
Nie mówi skąd przybywa
i kiedy znowu nam zniknie,
ale wyraźnie czeka na takie pytania.
Wygląda na to,
że tak jak ona nam,
również i my
jesteśmy jej na coś potrzebni.
czwartek, 11 maja 2017
Obudziłam się z uczuciem smutku, samotności, rozejrzałam się po opustoszałych kątach, nawet koty gdzieś się zaszyły, zniknęły z pola mojego widzenia. Spojrzałam w siebie, zobaczyłam zmęczone serce, szare oczy, bez wyrazu twarz. Wszystko zatrzymało się w ciszy. Moja energia najwyraźniej gdzieś się ulotniła. Cóż mogłam zrobić? Zaczęłam szukać...
Napisałam list do Mojej Duszy. Potrzebowałam jej bardzo. Nie odzywa się do mnie, odkąd wróciła...
Zaprosiłam ją do rozmowy. Pisałam, a słowa przeplatały się piosenkami.
środa, 10 maja 2017
Dziwny sen Adam Asnyk
Dziwny sen miałem z wieczora,
Trwał jakby przez wieczność całą -
Tyś była falą jeziora,
Ja byłem nadbrzeżną skałą.
Nie żałowałem tej zmiany,
Żem skałą, a nie człowiekiem;
Marzyłem, żem jest kochany...
A wiek przemijał za wiekiem -
Nie żałowałem, że głuchy
Głaz nic powiedzieć nie może...
Mówiły ze sobą duchy,
Jam niebo widział w jeziorze.
Tyś zawsze padała drżąca
Na moje piersi z granitu,
Złączona wśród lat tysiąca
Węzłami wspólnego bytu.
Kruszyłaś kamienne łono,
A jam się cieszył z zniszczenia,
Bo przeczuwałem spełnioną
Dolę zimnego kamienia.
Wiedziałem, że gdy do końca
Zamiary przywiedziesz zdradne -
Żegnając gwiazdy i słońca,
W objęcia twoje upadnę.
Dziwny sen miałem z wieczora,
Trwał jakby przez wieczność całą -
Tyś była falą jeziora,
Ja byłem nadbrzeżną skałą.
Nie żałowałem tej zmiany,
Żem skałą, a nie człowiekiem;
Marzyłem, żem jest kochany...
A wiek przemijał za wiekiem -
Nie żałowałem, że głuchy
Głaz nic powiedzieć nie może...
Mówiły ze sobą duchy,
Jam niebo widział w jeziorze.
Tyś zawsze padała drżąca
Na moje piersi z granitu,
Złączona wśród lat tysiąca
Węzłami wspólnego bytu.
Kruszyłaś kamienne łono,
A jam się cieszył z zniszczenia,
Bo przeczuwałem spełnioną
Dolę zimnego kamienia.
Wiedziałem, że gdy do końca
Zamiary przywiedziesz zdradne -
Żegnając gwiazdy i słońca,
W objęcia twoje upadnę.
wtorek, 9 maja 2017
Wybieram siebie, wybieram spokój. W spokoju wszystko się układa.
Ziemia to raj dla zmysłów. Zadziwia mnie piękno natury, bogactwo kolorów, różnorodność kształtów, zapachów, smaków. Ostatnio zdecydowanie mniej mówię, a bardziej obserwuję. Pozwalam płynąć myślom za tym co widzę. Ogromnej frajdy dostarczyła mi wyprawa na stertę drobnych kamieni. Przebieranie, odkrywanie ciekawych kształtów i struktur zajęło mi sporą część dnia.
Pomyślałam o właściwościach, symbolice (kamień jest symbolem milczenia, niezmienności, spoistości, siły, mądrości). Cały wieczór zajęło mi segregowanie przyniesionych "skarbów". Kamienie, często porównywane do (ciężkich) słów, układały się w zdania, w potoki myśli. Czułam radość - intrygujące podekscytowanie.
poniedziałek, 8 maja 2017
José Ortega y Gasset
"Zdziwienie,
zaskoczenie to początek zrozumienia.
To specyficzny i ekskluzywny
sport i luksus intelektualistów. Dlatego też charakterystycznym dla
nich gestem jest patrzenie na świat rozszerzonymi ze zdziwienia
źrenicami. Cały otaczający nas świat jest dziwny i cudowny, jeśli
nań spojrzeć szeroko otwartymi oczami. To właśnie, uleganie
radosnemu zdziwieniu, jest rozkoszą dla futbolisty niedostępną,
natomiast dzięki niej intelektualista idzie przez życie pogrążony
w nie kończącym się, wizjonerskim upojeniu, którego oznaką
zewnętrzną jest zdziwienie widoczne w oczach. Dlatego też dla
starożytnych symbolem Minerwy była sowa, ptak, którego oczy są
zawsze szeroko otwarte, jak gdyby w niemym zdziwieniu." ***
niedziela, 7 maja 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)