Odejścia. Nie zawsze są naszą decyzją. Na chwilkę znikam, ale pozostawiam... światełko :)))
I baaarrrdzo dużo miejsca na Wasze dobre myśli. Są mi teraz... bardzo bardzo potrzebne :)
sobota, 12 marca 2016
czwartek, 10 marca 2016
Dobre podejście. Dobre podejście łączy mi się z dobrym nastawieniem. Towarzyszą mu pozytywne odczucia. Ciepło, spokój, otwartość, poczucie bezpieczeństwa, pewność... Pewność, że wszystko idzie zgodnie z planem i zmierza w dobrym kierunku. Skąd w nas tyle niepokoju?
Szukamy odpowiedzi, recept, wskazówek, tworzymy scenariusze zdarzeń, projektujemy przyszłość, zabawiamy się w dobre wróżki...Chcemy już poznać swój los (?)
Czy potrzebujemy być przygotowani na każdą okoliczność? Czy takie podejście ma jakikolwiek sens?
Dlaczego zajmujemy się gdybaniem, prognozowaniem, zamiast wykorzystać chwilę obecną?
Czy możemy żyć bez określonego celu, z ufnością, że mamy wszystko, czego nam potrzeba?
Całą wiedzę mamy w sobie. Wystarczy ją uaktywnić, wydobyć i zastosować w chwili dziania się.
Potrafimy. Możemy. I jesteśmy (do tego) zdolni.
W chwili dziania się zawsze wiemy, a życie... Życie i tak wiele razy (nas) zaskoczy.
wtorek, 8 marca 2016
Światełko - czekadełko...
Dobry sposób - przeczekanie. Czasami mamy wrażenie, że nic nie możemy zrobić, że niewiele zależy od nas, że wszystko się sprzysięgło przeciwko, że wyczerpaliśmy dostępne możliwości. Liczymy na czas (on robi swoje), na los, który być może (coś) sprawi, na opatrzność, która (podobno) pomaga. Oglądamy się na innych. Błądzimy. Nie widzimy wyjścia. Wątpimy. Zawodzimy?
Czy... w takiej sytuacji, jedynym wyjściem jest... działanie na przeczekanie?
poniedziałek, 7 marca 2016
Dobry sposób.
Zawsze istnieją przynajmniej dwie drogi wyjścia, czy podejścia do sytuacji. Jedną z nich jest odpuszczenie, pozostawienie, czyli odejście. Inną jest ustawienie się do sprawy, czyli zmiana nastawienia.
Coś w stylu: kochaj albo rzuć, kochaj albo pożegnaj ciepło. I można to rozciągnąć na wiele życiowych czynności, na pracę, hobby, relacje rodzinne, partnerskie, społeczne. Na (prawie) wszystko.
Do poprzednich... dzisiaj dopisałabym jeszcze jedną wskazówkę, dla osób które nie wiedzą jak postąpić, nie są pewne, przekonane i mają problemy z oceną, z podjęciem decyzji:
Sprawdź, czy jest tam Twoje serce.
Tylko małe ale, czy rzeczywiście potrzebujemy wskazówek, dobrych rad, czy naprawdę nie wiemy, jak mamy postępować?
C.d.n.
Zawsze istnieją przynajmniej dwie drogi wyjścia, czy podejścia do sytuacji. Jedną z nich jest odpuszczenie, pozostawienie, czyli odejście. Inną jest ustawienie się do sprawy, czyli zmiana nastawienia.
Coś w stylu: kochaj albo rzuć, kochaj albo pożegnaj ciepło. I można to rozciągnąć na wiele życiowych czynności, na pracę, hobby, relacje rodzinne, partnerskie, społeczne. Na (prawie) wszystko.
Do poprzednich... dzisiaj dopisałabym jeszcze jedną wskazówkę, dla osób które nie wiedzą jak postąpić, nie są pewne, przekonane i mają problemy z oceną, z podjęciem decyzji:
Sprawdź, czy jest tam Twoje serce.
Tylko małe ale, czy rzeczywiście potrzebujemy wskazówek, dobrych rad, czy naprawdę nie wiemy, jak mamy postępować?
C.d.n.
czwartek, 3 marca 2016
Dobry temat. I można go rozwinąć... na przykład... jako kontynuację poprzedniego posta :)
Dobry pomysł? Hmm... tylko, w którą stronę pójść? Tego nie wiem.
Pisząc poprzednie słowa myślałam o specyfice życia i natury ludzkiej, o dążeniach i sposobach realizacji,
o (nie)konsekwencji, o zapominaniu, o braku świadomości, o pewności a może i też jej braku, o traceniu czasu na rzeczy nieistotne, o pogubieniu, o potrzebie skupienia...
Ponadto, w wyniku komentarzy, pojawiły się refleksje dotyczące zawiedzionych oczekiwań, niepowodzeń
i rozczarowań. Pojawił się też (w mojej głowie) temat irytacji i niezgody na bylejakość. I wreszcie... temat akceptacji i przyjmowaniu rzeczy takimi, jakie są.
Na co tracimy nasz czas?
Nigdy nie wiem, w którą stronę pójdę... i wynika to... z mojej natury? Nudzi mnie przewidywalność. Gdybym ustaliła w punktach zarys notki, szybko poczułabym znużenie.
To okropne, wiedzieć o czym będę pisała. Bo i po co, skoro temat i tak jest w głowie ;)
Jeśli uznajesz coś za stratę czasu, porzuć to jak najszybciej.
Jeśli uznasz, że jest jakiś powód by się nad czymś zatrzymać, zatrzymaj się i przyjrzyj uważnie.
Obserwuj przede wszystkim siebie i własne reakcje. Czuj się dobrze :)
Czy to... dobry pomysł?
Dobry pomysł? Hmm... tylko, w którą stronę pójść? Tego nie wiem.
Pisząc poprzednie słowa myślałam o specyfice życia i natury ludzkiej, o dążeniach i sposobach realizacji,
o (nie)konsekwencji, o zapominaniu, o braku świadomości, o pewności a może i też jej braku, o traceniu czasu na rzeczy nieistotne, o pogubieniu, o potrzebie skupienia...
Ponadto, w wyniku komentarzy, pojawiły się refleksje dotyczące zawiedzionych oczekiwań, niepowodzeń
i rozczarowań. Pojawił się też (w mojej głowie) temat irytacji i niezgody na bylejakość. I wreszcie... temat akceptacji i przyjmowaniu rzeczy takimi, jakie są.
Na co tracimy nasz czas?
Nigdy nie wiem, w którą stronę pójdę... i wynika to... z mojej natury? Nudzi mnie przewidywalność. Gdybym ustaliła w punktach zarys notki, szybko poczułabym znużenie.
To okropne, wiedzieć o czym będę pisała. Bo i po co, skoro temat i tak jest w głowie ;)
Jeśli uznajesz coś za stratę czasu, porzuć to jak najszybciej.
Jeśli uznasz, że jest jakiś powód by się nad czymś zatrzymać, zatrzymaj się i przyjrzyj uważnie.
Obserwuj przede wszystkim siebie i własne reakcje. Czuj się dobrze :)
Czy to... dobry pomysł?
środa, 2 marca 2016
Dobry pomysł...
Ktoś powiedział "to dobry pomysł, codziennie mi o nim przypominaj, przypomnij mi jutro."
Bardzo często zapominamy. Pędzimy w rytmie chaosu kolejnego dnia...
Co z naszą konsekwencją?
Jakże ważna jest wytrwałość w dążeniach, motywacja, mozolna praca, cierpliwość.
Na ogół... chcemy szybkich efektów, na JUŻ. A przecież wszystko musi dojrzeć, potrzebuje czasu. Zwłaszcza te dobre pomysły, o które możemy się troszczyć każdego dnia, wypracowując swój własny niepowtarzalny sposób .
Jakże ważna jest wiara w siebie...
Ktoś powiedział "to dobry pomysł, codziennie mi o nim przypominaj, przypomnij mi jutro."
Bardzo często zapominamy. Pędzimy w rytmie chaosu kolejnego dnia...
Co z naszą konsekwencją?
Jakże ważna jest wytrwałość w dążeniach, motywacja, mozolna praca, cierpliwość.
Na ogół... chcemy szybkich efektów, na JUŻ. A przecież wszystko musi dojrzeć, potrzebuje czasu. Zwłaszcza te dobre pomysły, o które możemy się troszczyć każdego dnia, wypracowując swój własny niepowtarzalny sposób .
Jakże ważna jest wiara w siebie...
wtorek, 1 marca 2016
Dawno, dawno temu... pod notką na jednym z moich ulubionych blogów, zamieściłam komentarz w formie wiersza. Dzisiaj stwierdzam, że nadal jest aktualny i dobrze mi się łączy z klimatem ostatniego zdjęcia. Zamiast miłości każdy może wstawić to, czego potrzebuje najbardziej, coś co go trzyma, ożywia, mobilizuje, coś co unosi, dodaje lekkości, podtrzymuje... I może to być tlen ;)))
m o g ę
przytulam wiatr
muzyką poruszona
spijam lazur
codziennie
łykam
przytulam wiatr
muzyką poruszona
spijam lazur
codziennie
łykam
m i ł o ś ć
zamkniętą
w małej buteleczce
b a l s a m
dozuję - po kropelce
zanurzam w oparach
ma ogromną siłę
siłę która mnie uniesie
do gwiazd
do słońca
do...
m o g ę !!!
w małej buteleczce
b a l s a m
dozuję - po kropelce
zanurzam w oparach
ma ogromną siłę
siłę która mnie uniesie
do gwiazd
do słońca
do...
m o g ę !!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)